poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 1.

Mieszkam w Cholmes Hapel od 17 lat, czyli od dziecka. Mam na imię Natalie, Natalie Roger. Z natury jestem dość miła. Ludzie nic o mnie nie wiedzą. Rodzice... Cóż rodzice to cali idioci, których nic nie obchodzę. W ogóle drą się na mnie. Nie opiekują się mną. Jestem zdana na siebie. Muszę wszystko robić sama.
Właśnie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Właściwie to... nie jestem z tego zadowolona. Kolejne bluźnierstwa, które będę codziennie słyszeć od innych to nic przyjemnego. Ma być podobnież też nowy uczeń. Niejaki Harry Styles. Pani nam go przedstawiała na zakończeniu roku. Tajemniczy. Jego twarz nic nie wyrażała. Był i pewnie jest zamknięty w sobie. Eh... ludzie zawsze byli i będą tacy sami.
Wchodzę do szkoły niosąc moją podręczną torbę. Nikt nic nie mówi. Wszyscy siedzą cicho. To pewnie dlatego, że przez ostatnie wakacje obcięłam włosy, mam soczewki zamiast okularów, zdjęli mi aparat na zęby i inaczej się ubieram. Cały korytarz milczy. I dobrze! Mam dość tych wszystkich pogróżek! Niech zobaczą jaka naprawdę jestem! 
Dochodzę do swojej szafki numer 234. Wkładam do niej wszystkie książki i biorę tylko te, które są potrzebne. Patrzę na chłopaka, który ma szafkę obok mnie. O proszę, proszę. A któż to? Czyżby Harry Styles?
Odchodzę od szafek i wchodzę do sali numer 15, w której mam lekcje matematyki. Dzwonek właśnie teraz dzwoni. Siadam przy mojej samotnej, ostatniej ławce i czekam na panią. Koło mnie przysiada się chłopak. Patrzę się kto to taki. To Harry. Fukam, a on się uśmiecha. Rozpakowuje książki i siada obok mnie. 
- Hej - mówi, a ja go gromię wzrokiem.
- Czego chcesz? - warknęłam.
- Nie można się przywitać z dziewczyną, która ma być moją opiekunką? - mówi, a ja nie mogę w to uwierzyć, co słyszę.
- Kto ci tak powiedział?
- Pani dyrektor - mówi dumnie.
- Aha.

***

- Tak proszę pani? - mówię do dyrektorki, która mnie woła na korytarzu.
- Wiesz, że masz być opiekunką Harry'ego?
- Tak - jęczę. - Muszę już iść. Do widzenia.

***

Wychodząc ze szkoły stykam się z kimś i upadam razem z tą osobą. Leżę na niej, a po chwili przypominam sobie co się właśnie stało.
- Harry? - mówię to chłopaka, który ma skwaszoną minę.
- Taa - mówi.
- Co się stało? - mówię podnosząc się z jego wyrzeźbionego torsu. 
- Nie, nic. I tak tego nie zrozumiesz - mówi. 
- Nawet nie wiem czego - mówię, a on wstaje i łapie mnie za ręce.
- Posłuchaj, wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale ja nie jestem człowiekiem, ani ty - jęczy.
- O czym ty mówisz?
- Jesteśmy Aniołami...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz