czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 2.


Dedykacja dla Agi :) tej z którą pisałam na fejsie :D

- Myślałam, że jesteś inny, a ty chcesz ze mnie zrobić idiotkę - mówię i wyrywam ręce. Wychodzę w pośpiechu ze szkoły.
- Natalie, jesteś w niebezpieczeństwie! - krzyczy, a ja idę dalej nie zwracając na jego krzyki uwagi. Ja Aniołem? Aha spoko.
Wchodzę do mojego domu. Biegnę na górę do swojego pokoju. Rzucam pod biurko torbę. Kładę się na łóżko. Leżę i myślę. Anioły? 
- Nie - mówię ze śmiechem do siebie. - To niemożliwe.

Wszystko jest możliwe.

Nie! To nie prawda! Ale po co on miałby mi to mówić? Chyba nie jestem aż taka głupia, żeby w to uwierzyć? No właśnie, nie. Nie jestem nienormalna. 

"To czas, zmienić w sobie coś"

Nic już nie rozumiem.
Nagle czuję, że ktoś nade mną stoi. Siadam na łóżku. Widzę Harry'ego.
- Co ty tu robisz?! - krzyczę.
- Spokojnie - mówi, a ja wstaję. - Chcę tylko żebyś ze mną na chwilę gdzieś poszła.
- Nie masz na co liczyć - mówię i krzyżuję ręce.
- Proszę - mówi, a ja uśmiecham się sarkastycznie.
- Nie.
- Cóż, więc nie mam wyjścia - mówi i odchodzi ode mnie krok do tyłu. Zamyka oczy, a po chwili na jego plecach pojawiają się czarne skrzydła. Zasłaniam usta ręką. Czyli to prawda? - Wierzysz mi? - przecieram rękoma oczy.
- Tak - mówię stanowczo. - Ale ty...
- Tak, jestem Aniołem Ciemności, a ty musisz wybrać jakim chcesz być - mówi, a ja otwieram usta ze zdziwienia.
- Ja... Nie wiem co powiedzieć - mówię, a on łapie moje ręce.
- Natalie... Mój ojciec na ciebie poluje, bo... Jesteś wybranką - dokańcza, a ja nadal nie rozumiem co się dzieje. - Chcę cię chronić.
- Z pewnością. Anioł Ciemności broni mnie przed swoim ojcem. I co jeszcze? Pewnie jest władcą? - kiwa głową. - Czyli jest szatanem?
- Tak - wzdycha. - Ale tylko ty jesteś na tyle potężna, żeby go pokonać.
- Jej - mówię, a on się lekko uśmiecha.
- Jestem zaszczycony, że mam takie szczęście, aby cię poznać.
- Tak?
- No tak. A teraz przepraszam, ale muszę wracać do podziemi - wzdycha, a ja mam ciarki na samą myśl o tym miejscu.
- Nie masz domu? - pytam, a jego skrzydła zaczynają znikać.
- Nie - mówi.
- Zostań tu. Możesz się przeprowadzić - gadam jak najęta. - Ale na nic nie licz. Na żadną przyjaźń ani nic.
- Jasne. Tylko mnie nie da się nie lubić
 - Aha. Możesz spać na kanapie - mówię i wyciągam z szafy jaki kolorowy koc. Podaję mu go.
- Liczyłem na coś więcej - mówi z nonszalanckim uśmiechem.
- Podłoga tu ci wystarczy? - pytam z ironią.
- Cudownie.
- Jak chcesz... - mówię, i zaczynam się śmiać. Nienawidzę go. Już od razu to mówię.

"W prostych słowach, chcesz spostrzegać świat"

To takie oczywiste.
- A może ty też będziesz spać na podłodze? 
- Zapomnij - mówię i gaszę światło w pokoju. 
- Wiesz, w takim świete jesteś piękniejsza.
- Bo co? Bo nie widać mojej twarzy? - mówię, a on mnie do siebie przyciąga. Nasze twarze dzielą milimetry.

1 komentarz: