niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 3.

- Zmień płyn do płukania ust - mówię i się od niego odrywam. Chłopakowi mina rzednie, kiedy go odpycham od siebie. Pewnie myślał, że go pocałuję. Ha! Nie jestem taka.
- Jesteś zadziorna - mówi - lubię takie dziewczyny - podchodzi do mnie bez słowa. Czuję jego ciepły oddech na mojej twarzy. - Lubię cię, Natalie - czuję niechęć do niego.
- A ja ciebie nie - odpycham go bardziej.
- Och, nie daj się prosić - mówi, a ja wzdycham.
- Lepiej będzie, jak nie będziesz się do mnie odzywać - mówię i odchodzę od niego. Zdezorientowany chłopak stoi na środku pokoju, a ja w tym czasie kładę się do łóżka.
- Tchórzysz, Natalie - mówi cicho. Przytulam się do poduszki i zakrywam nią sobie uszy. - Natalie - mówi, a ja już nie mogę wytrzymać i rzucam w niego poduszką. Słyszę w moim pokoju, jak rozbrzmiewa jego donośny śmiech. - Czyli nie mam na co liczyć, prawda? - pyta się, ale nie uzyskuje odpowiedzi. - Możesz mi dać jakiś materac? - pyta się, a ja wzdycham.
- Mogę wszystko, nic nie muszę - odpowiadam tytułem jednej z moich ulubionych piosenek.
- Chyba ktoś tu się nasłuchał Agaty Dziarmagowskiej? - mówi, a ja siadam szybko na łóżku.
- Skąd ty
- Wiem o tobie wszystko - przerywa mi.
- Tak? - mówię, a nawet w ciemności mogę zobaczyć jego twarz, gdyż księżyc na nią świeci.
- Jasne. Miałaś chłopaka, ale on cię zdradził. Mama aktualnie gdzieś wyjechała razem z twoim tatą, a ty siedzisz tu sama - zadziwia mnie jego pewność siebie.
- Aha. Może mylę się co do ciebie? - pytam, a raczej mówię sama do siebie.
- No raczej - odpowiada i w mgnieniu oka siada tuż obok mnie na łóżku. - Tylko mam sprawę - mówi i łapie mnie za rękę. Nie mam już siły, by ją odtrącić, więc przyjmuję ten gest.
- Jaką? - mówię ziewając. ON splata nasze palce.
- Nie potrafię czytać w twoich myślach, Natalie - mówi, a ja się lekko uśmiecham. - Jesteś niezwykła - dopowiada, a ja mrużę oczy.
- Zdaje mi się, czy to jak w Zmierzchu? - mówię ze śmiechem. On tylko kręci głową. Nasz Harry Styles się speszył. - Mam cię! - krzyczę. - A teraz wypierdalaj na dół na kanapę.
- A twoje łóżko, Natalie? - pyta patrząc na mnie swoimi oczami.
- Nie. Dobranoc - kładę się z powrotem na łóżko i usypiam.

***

Budzę się. Szybko siadam na łóżku. Znów TEN cholerny koszmar.
- Natalie, wszystko w porządku? - do mojego ucha dochodzi szept.
- Harry? - pytam, a po chwili zauważam w progu chłopaka.
- Tak, to ja, Natalie - mówi i szybko siada na moim łóżku. - Wszystko w porządku? - powtarza, a ja kiwam przecząco głową. - Cóż, już wiem czemu nie śpisz. Czy miałaś koszmar, Natalie? - pyta cicho.
- Tak, no i? - pytam cicho, a on się lekko uśmiecha. - I przestań do mnie mówić cały czas Natalie! Jestem Nat! - krzyczę.
- Nie, Natalie. Wiem czemu tego nie lubisz - łapie mnie za rękę. - Ja ci nic nie zrobię - szepcze, a mi oddech wiąże się w gardle. - Oddychaj, Natalie - splata nasze palce, a ja wypuszczam głośno powietrze.
- Boję się, że to się powtórzy - wzdycham. - Jeśli w ogóle wiesz o co chodzi.
- O gwałt.
- Bingo.

***

Cholerna szkoła. Siedzę po lekcjach. Teraz. Razem ze Styles'em. Zaczęliśmy się wygłupiać na lekcji. Pięknie. Nigdy nie byłam typem grzecznej dziewczynki. Taaa...
Wymieniam z Harry'm spojrzenia. Nauczycielka wychodzi, a my zostajemy sami w sali. Harry mi pokazuje język. Wywracam oczami. Po chwili robię zeza, a chłopak nie wytrzymuje.
Harry jest całkiem fajny. Pomijając fakt, że jest Aniołem Ciemności i że jest strasznie interesujący, to można powiedzieć, że w pewnym sensie go lubię.
Nauczycielka wraca do sali, a Harry się chichra pod nosem.
- Coś pana bawi, panie Styles? - pyta pani Cold.
- Nie... Tylko ta pani fryzura... - zaczyna się znów chichrać, a ja wlepiam wzrok w ławkę, żeby nie zacząć się śmiać.
- Coś z nią nie tak, Styles?
- Tak to sobie może pani gadać do swojego męża - wybucham śmiechem.
- Ostro! - komentuję.
- Roger!
- Co? - pytam się nauczycielki, a ona marszczy brwi.
- Do dyrektora! Obydwoje! - krzyczy, a ja wstaję w tym samym momencie co Harry. Zaczynamy się chichrać. Bierzemy swoje plecaki i idziemy do gabinetu dyrektora. Wchodzę nie pukając.
- Bry - mówimy. Wyprzedzam chłopaka i siadam na obrotowym krześle. Dyrektor wzdycha,  a Harry opiera się o oparcie krzesła, na którym siedzę.
- Co was do mnie sprowadza? - wymieniamy z Harry'm porozumiewawcze spojrzenia.
- No więc - zaczynam - pani Cold nie może zrozumieć, że jej fryzura jest ble - Harry się śmieje.
- Ble? - pyta dyrektor.
- No fu, ble, ohyda - mówi Harry.
- Cóż widzę, że humor znów ci sprzyja Nat - kocham tego dyrektora. Jedyny wie, że nienawidzę "Natalie".
- Tobie również, Peter - Harry unosi brew.
- Cóż, porozmawiam z Clarie o jej fryzurze - dyrektor się do mnie lekko uśmiecha. - Do widzenia, Harry. Nat, możesz zostać na chwilę?
- Jasne. Harry, czekaj na mnie, okej?
- Okej - chłopak wychodzi.
- No więc? - pytam cicho.
- Chodzisz z nim?
- Gdzie? Do szkoły?
- Jesteście parą?

1 komentarz:

  1. super :)
    zapraszam do mnie
    http://onedirection-foreveryoung1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń